Menu Zamknij

Gdy nie wiem, co teraz…

Widać kawałek męskie nogi. Jeden z butów przykleił się do podłoża, i teraz mężczyzna nie wie co dalej, utknął w tym miejscu

Przemierzałam spokojnie ulice swojego miasta, gdy w pewnym momencie poczułam w ciele dziwne odrętwienie. Nagle stanęłam bezwładne w miejscu. Próbowałam ruszyć ręką, ale nawet koniuszki placów nie chciały drgnąć. Świat zdawał się tym nie przejmować, ludzie mijali mnie zajęci swoimi sprawami. Nikt nie zwracał na mnie uwagi, a ja zupełnie nie wiedząc co się dzieje, wpadłam w panikę i już miałam zacząć krzyczeć, aż nagle… obudziłam się.

Minęła dłuższa chwila zanim doszło do mnie, że to był tylko sen. Na wszelki wypadek sprawdziłam mobilność wszystkich swoich kończyn… uff, w porządku – odetchnęłam z ulgą.

Jedna z moich babć, zawsze powtarza mi, że sny mają moc i nie powinno się ich lekceważyć. Muszę przyznać, że często podchodziłam do tego z lekkim przymrużeniem oka, ale tym razem postanowiłam zastanowić się nad tym chwilę.
Rzeczywiście od jakiegoś czasu mam wrażenie, że świat pędzi w najlepsze, a tylko ja stoję w miejscu. Tak jakby ktoś przykleił mnie do podłogi. Od razu przypomniał mi się film “Dzień Świstaka” w którym bohater wciąż od nowa przeżywa ten sam dzień i poczułam, że ze mną jest podobnie. To nie była przyjemna myśl.

Zaczęłam zastanawiać się, czy jestem w tym odosobniona, gdyż zawsze wydawało mi się, że ludzie wokół mnie prą cały czas do przodu, nie oglądając się za siebie, realizując się, osiągając sukcesy. Jednak, gdy zapytałam o to kilkoro moich znajomych, niechętnie przyznali, że mają odczucia podobne do moich.

Ktoś kiedyś powiedział mi, że w życiu czasem trzeba się zatrzymać, zastanowić się nad tym czego chcemy. Tyle, że ja przecież wcale nie chcę się zatrzymywać! Chcę iść naprzód, chcę coś robić. Tylko co? Tylko jak?

Dotarło do mnie, że naprawdę nie wiem czego chcę. Pomyślałam sobie, że skoro mam wrażenie zbytniej stagnacji i to mi przeszkadza, to może rzeczywiście nadszedł czas, by odpowiedzieć sobie na pytania czego oczekuję od życia i co mogłabym zrobić, by ruszyć z miejsca w którym utkwiłam. Tylko jak się za to zabrać?

Usiadłam wygodnie w fotelu i punkt po punkcie zaczęłam wypisywać rzeczy, które chciałabym zrobić, ale z jakiegoś powodu do tej pory nie zrealizowałam. Przypomniałam sobie wszystkie niespełnione marzenia, porzucone sprawy. Ku mojemu zaskoczeniu lista była niewiarygodnie długa. Następnie postarałam się przypisać im miejsce w hierarchii, żeby wiedzieć która z tych spraw jest dla mnie szczególnie ważna, a która może jeszcze poczekać. Do każdego zadania wypisałam czynniki, które przeszkodziły mi w realizacji zamierzonych celów.

I tu okazało się, że głównym powodem, był strach i brak wiary we własne możliwości.

Tak, ten duet jest zmorą wielu tych z nas, którzy chcą coś zrobić, ale zwyczajnie nie mają siły i odwagi, by się z tym zmierzyć i sprawiają, że zamiast iść do przodu, człowiek nieruchomieje i tylko obserwuje jak świat przesuwa się obok niego.

Nad lękiem warto pracować, może on wynikać z negatywnych przekonań, z braku poczucia wartości. Szukaj wsparcia i walcz o siebie. Podejmij jakieś działanie, a zadziała zwykła fizyka. Zrób krok, choćby najmniejszy w kierunku, który obrałaś, a zmiana przyjdzie razem z nim.

Pamiętaj jednak, że nie warto też zbytnio się napinać, pracuj nad sobą, ale też daj sobie prawo do przestojów i odpoczynku. Ten stan też pełni ważną funkcje i informuje nas o czymś, czego nie jesteśmy w stanie usłyszeć, będąc w biegu. Więc, gdy znowu utkwisz w martwym punkcie, zaakceptuj to. W tak zwanym międzyczasie również zachodzą pewne procesy. Może jest wtedy mniej działania, ale jeśli czytaliście artykuł „Zajęta nicnierobieniem”, to już wiecie, że w trakcie odpoczynku mózg pracuje bardzo kreatywnie.
Jeszcze raz przyjrzyj się swoim celom, pragnieniom, potrzebom, sprawdź, co jest dla Ciebie ważne, co lub kto Cię może wesprzeć i ruszaj w dalszą drogę. Krok po kroku.
Powodzenia:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *