Menu Zamknij

O matko! Jak Ty w tym wyglądasz!

Jak wlasciwie ocniać, krytykować, zwracać uwagę

Jak radzić sobie z krytyką

Jakiś czas temu moja znajoma, nazwijmy ją Kasia, wybrała się do centrum handlowego w ramach akcji: Nie mam się w co ubrać. Po krótkiej chwili, no może dwóch wyszła z niego z miną zwycięzcy, ściskając w ręku torbę, a w niej sukienkę marzeń – idealna długość, wcięcie dokładnie tam, gdzie być powinno, i w dodatku po promocyjnej cenie. Nazajutrz Katarzyna zaprezentowała swoją zdobycz koleżankom z pracy. Był zachwyt i niekończące się słowa podziwu. Kasia była wniebowzięta.
I na tym można, by zakończyć tę historię, gdyby nie jedna ze współpracownic, która powiedziała:

Naprawdę fajna kiecka, choć ja nie odważyłabym się wyjść w czymś, co tak bardzo podkreślałoby moje niedoskonałości. Szczególnie te fałdki na biodrach. No, ale ty zawsze miałaś dystans do siebie.

I choć Kaśce wydawało się, że słowa koleżanki nie zrobiły na niej większego wrażenia, to jak mi zdradziła, jeszcze tego samego dnia sukienka zasiliła grono ciuchów z kategorii: Założę, gdy będę chudsza przynajmniej o 5 kilo.

Muszę przyznać, że skłoniło mnie to do pewnej refleksji: to niesamowite, jak jedna nieprzychylna opinia może wpłynąć na nasz nastrój i postrzeganie siebie. Odnoszę wrażenie, że nie ma znaczenia ile pozytywnych informacji usłyszymy na swój temat – i tak ta negatywna będzie nas uwierać i uczepimy się jej, jakby była jedyną właściwą.

Sama wielokrotnie tego doświadczałam i choć do tej pory nie jestem obojętna na krytykę, to jednak coś się zmieniło.
Przede wszystkim czuję, że coraz lepiej idzie mi odróżnianie tzw. konstruktywnej krytyki od zwykłej złośliwości. Ostatnio moja mentorka zwróciła mi uwagę, że zbyt szybko mówię i żywo gestykuluję podczas przemawiania. Przełknęłam to i przyjęłam jej słowa jako cenne informacje. Teraz wiem, nad czym mam pracować, a mentorce należą się słowa podziękowania.

Konstruktywna krytyka, jeśli zechcesz może być zapalnikiem ku Twojej zmianie, rozwojowi.

Ale nie wyrażajmy zgody na obraźliwe sformułowania, one w zamierzeniu wcale nie mają przyczynić się do naszego rozwoju, nie mają dodać nam skrzydeł, wręcz przeciwnie –  ich celem jest nam je podciąć i zrobić z nas nieloty.

Jak reagować na krytykę

Reakcje na krytyką naszej osoby mogą być bardzo zróżnicowane od żartobliwej po zupełne zlekceważenie.

W przypadku powyższej sytuacji możesz powiedzieć: A już zaczynałam się obawiać się, że nikt nie zauważy moich fałdek. Jestem uratowana. Humor w takich sytuacjach bardzo sprzyja rozładowaniu atmosfery, ale do tego potrzebny jest dystans. Kto wie, co wyniknie z tak nieoczekiwanej zmiany podejścia.

Spontaniczne, naładowane emocjami odparowywanie ataków może doprowadzić do wplątania się w błędne koło. Dlatego, zanim przejdziesz do kontrofensywy, weź głęboki oddech. Czasami po zasłyszanej krytyce wystarczy spojrzeć prosto w oczy i rzec:  A to ciekawe, powiedz mi coś więcej. Taki zwrot zwykle wprawia drugą osobę w zdumienie, bo była przekonana, że będziesz się bronić. Ma to dodatkowy plus, gdyż jeśli była to uzasadniona krytyka, to macie wtedy okazję dowiedzieć się czegoś więcej o sobie, czegoś, co umknęło Twojej uwadze, a być może okaże się wartościową informacją.

Brak reakcji, to też reakcja. I powiem Ci w sekrecie, najczęściej irytuje naszego krytykanta. Moment, gdy poczujesz się dotknięty i nerwowo zareagujesz, to znak że jego słowa odniosły oczekiwany cel.

Można też spojrzeć na to z drugiej strony. Pomyśl, jak musi się czuć w swojej skórze osoba, która w rozmowach z innymi wciąż czyni nieprzyjemne aluzje. A tak na marginesie – stałe szukanie wad u innych często wynika z nieakceptowania samego siebie.

Jeśli jednak masz potrzebę zareagowania na rzuconą w Twoją stronę krytyczną uwagę, możesz odpowiedzieć tak: To opinia, a nie prawda o mnie albo po prostu Ja tak nie uważam.

O czym jeszcze warto pamiętać, kiedy jesteśmy krytykowani

Po pierwsze, nie mamy wpływu na to, co myślą o nas inni. Jak to mawia moja mama: Wszystkim nie dogodzisz, nieważne jak bardzo będziesz się starać, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał do Ciebie jakieś „ale” . Banalne? Być może, jednak to najstarsza z prawd. Więc może w takich chwilach warto myśleć o tych, którzy Cię wspierają, otaczać się i wchodzić w interakcje z życzliwymi Ci osobami.

Po drugie, nikt nie jest idealny. Znowu banał, ale znowu prawdziwy. Warto pozwalać sobie na błędy,  a wtedy łatwiej będzie nam przyjmować negatywne opinie na swój temat. I tu kłania się praca ze swoim wewnętrznym krytykiem, o czym pisałam we wcześniejszym artykule. Bo to wcale nie chodzi o to, żeby mieć sposób na naszego krytykanta, ale o nasze podejście do słów i opinii, które do nas docierają.

I jeszcze jedno, powtarzam to do znudzenia – im bardziej będziesz cenić samego siebie i im lepiej będziesz znać swoją wartość, tym trudniej będzie Cię zranić krytycznymi słowami.

Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *