Menu Zamknij

(Nie)narzekaj

Wyobraź sobie tradycyjny rodzinny zjazd, wspólny obiad i typowe rozmowy przy stole. O czym? Oczywiście o polityce, chorobach, ploteczki o sąsiadach i znajomych. Przy drugim daniu uczta świętowania zamienia się w ucztę narzekania – ból w krzyżu, zapalenie wyrostka, nadmiar pracy, kiepski szef, fatalna pogoda itd. Zwycięzcą jest ten, kto ma najwięcej argumentów, czy też najdłuższą listę chorób. Batalia wygrana, ale czy na pewno?

Mam dla Ciebie ćwiczenie:
Wypowiedz zdanie: „Wszystko jest do kitu, pogoda kiepska, sąsiedzi bezduszni, a poza tym jestem zmęczona i boli mnie głowa”.
Jak się z tym czujesz? Co się dzieje z Twoją energią?
A teraz przesiądź się w inne miejsce i przypomnij sobie 4 rzeczy, które spowodowały dzisiaj choć mały uśmiech na twarzy, pochwal siebie za coś, podziękuj.
Jak Ci jest z tymi komunikatami?

Jeśli wykonałaś to ćwiczenie, to już wiesz, co sobie robisz i co z tego masz.
Poprzez nawykowe narzekanie odbieramy sobie nie tylko radość, ale powiedziałabym nawet, że sens życia.

Wiem, że może być Ci trudno zrezygnować z narzekania, bo dzięki temu mogłaś zwrócić na siebie uwagę albo pomogło Ci to zaistnieć w grupie osób o podobnym typie zachowań. Owszem, taki klub narzekających to jednak klub i przynależność do niego ma swoje znaczenie. Zastanawiam się tylko, co tu jest konstruktywnego? Napisz mi w komentarzu, spróbuj przekonać. Wiem też, że możesz obawiać się, że gdy przestaniesz narzekać stracisz swoich dotychczasowych odbiorców albo będzie Ci ciężko wymyślić inne tematy do rozmowy. I tu mam dla Ciebie dobrą informacje. Kiedy zmienimy swoje nastawienie do świata, zmieniają się wokół nas ludzie i chętniej będą z nami przebywać Ci radośni, wspierający, a nowe ciekawe tematy do rozmowy też się pojawią. I to zadzieje się w sposób bardzo płynny i naturalny.

A jak Ty czujesz się w obecności osoby, która ciągle narzeka, tylko po to, żeby sobie ponarzekać, a Twoje rady i świetne gotowe rozwiązania, nawet nie są zauważone? Czyż nie rodzi się w Tobie złość i frustracja? Czy nie czujesz ciężaru i zniechęcenia? Pewnie słyszałaś co nieco o energetycznych wampirach. To właśnie oni.

Nie twierdzę, że narzekania niesie za sobą tylko same negatywy. Przydaje się, choćby po to, żeby zrzucić z siebie smutek, żal, trudne emocje. I jeśli partnerowi czy przyjaciółce mówimy, że coś nam się nie podoba, nie odpowiada, to ważna jest tu intencja, czy chcemy sobie upuścić krwi, czy sprawić, by nam było lepiej razem, czy mówimy dla samego mówienia czy w poszukiwaniu konstruktywnego rozwiązania. W tym tkwi różnica między narzekaniem, a mówieniem o trudnych emocjach.

I wiem, że możesz narzekać zupełnie nieświadomie, bo im częściej to robisz, to z czasem w naszym mózgu powstają specjalne połączenia neuronów, które sprzyjają powtarzaniu tej czynności, stając się tym samym naszym domyślnym sposobem reagowania. Zaczynamy dostrzegać tylko negatywy i na tym skupiamy całą uwagę. Na dodatek, jak udowodniono w badaniach (dr Travis Bradberry, Uniwersytet Stanford), narzekanie powoduje zmniejszenie hipokampu, czyli tej części mózgu, która odpowiada między innymi za pamięć i rozwiązywanie problemów. Dlatego, aby wyjść z tego niekorzystnego nawyku potrzebna będzie uważność, póki nie powstaną zupełnie inne połączenia.

Narzekanie dla narzekania to pułapka, natomiast narzekanie, jako źródło informacji, że coś nas uwiera i po to by znaleźć konstruktywne rozwiązanie, to labirynt, który prowadzi nas do celu. Dlatego następnym razem gdy wydarzy się coś nieprzyjemnego, co skłoni Cię do narzekania, przyjrzyj się temu, a potem zamiast pytania: „Dlaczego znów mnie to spotyka?” zadaj sobie –„Co mogę z tym zrobić?” lub „Co jest w tym pozytywnego?”

Owszem, bywa i tak, że faktycznie jedzenie w restauracji było kiepskie, film w kinie nieciekawy, a spotkanie z panem XY do bani. Pomyśl jednak, czy aby na pewno nie było tam czegoś wartościowego, czegoś, co skłoniło Cię do refleksji. Ucz się nowego sposobu postrzegania i reagowania.

Zmiany sposobu myślenia można się nauczyć. I kto wie, może za jakiś czas rozśmieszy Cię to, jak koleżanka zacznie narzekać na zacinające się ksero w biurze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *