Menu Zamknij

Zajęty/ zajęta nicnierobieniem

Właśnie dostałam mms-a, fotka od Małgosi, a na niej rozległe pola, w oddali droga z rozłożystymi drzewami po obu stronach, gdzieniegdzie domek, błoga cisza, jakby świat stanął na chwilę w miejscu. A jak jest z Twoim światem? Zatrzymuje się, by złapać oddech, posłuchać ciszy, czy wiruje niczym wprawiony w ruch bączek?

Jesteśmy w ciągłym pędzie  – stojąc w kolejce, odpowiadamy na sms-y, w drodze do pracy słuchamy radia, robiąc kanapki, rozmawiamy przez telefon, a wolnej chwili przeglądamy media społecznościowe. Czyżby wszystkich ogarnęła wielozadaniowość?

Dlaczego cięgle jesteśmy czymś zajęci

Przede wszystkim dręczą nas wyrzuty sumienia z powodu straty czasu, tego, że nie realizujemy zadań. Odczuwamy presję czasu i wymogów bycia aktywnym. Poza tym zmagamy się ze strachem przed nudą. Boimy się myśli, które wtedy się pojawiają, pustej przestrzeni, z którą nie wiemy, co zrobić. Chcąc ją jak najszybciej zapełnić, biegniemy z punktu A do punktu B, wytyczamy sobie kolejne cele i wypełniamy zadania. Działamy bez wytchnienia, jakby nasze życie składało się jedynie z celów do zrealizowania. I często jak ten chomik na kółku… dalej i dalej – tylko dokąd? Tylko po co? I gdy tak pędzimy dalej, do przodu, to w końcu zauważamy, że i nasze baterie się wyczerpują, a wysiłek włożony w zadanie nie zawsze jest równy efektom.

Ciekawe jak ludzie egzystowali wcześniej bez smartfonów? Pamiętam, że kiedyś było więcej przebywania z innymi, czekania…  Mam wrażenie, że straciliśmy umiejętność komunikowania się sami ze sobą. Bo nawet wtedy, gdy jest możliwość odpoczynku, zastanawiamy się, czym ten czas zapełnić. Zatraciliśmy umiejętność zwaną sztuką koncentracji, uważności. A taki stan jest bardzo potrzebny zarówno do regeneracji, jak i do obudzenia kreatywności. A co by się stało, gdyby tak po prostu popatrzeć przez okno, zapatrzeć się na drzewo czy chmurę?

Jeśli jednak czujesz strach lub poczucie winy, że nic nie robisz, to poczytaj o  badaniach Marcusa Raichle’a, neurobiologa z Washington University, który skanując obszary mózgu studentów rozwiązujących zadania matematyczne oraz tych oddających się całkowitemu relaksowi, udowodnił, że mózg pracuje bardzo intensywnie również wtedy, gdy nic nie robimy. W czasie relaksu uruchamiane są zupełnie inne partie mózgu niż przy myśleniu zadaniowym. Wyłączają się one za każdym razem, gdy wracamy do trybu zadaniowego.

Nicnierobienie a kreatywność

Japońscy uczeni pod przewodnictwem Hikaru Takeuchiego badali szybkość myślenia i tworzenia niekonwencjonalnych rozwiązań. Również i tutaj, przy wykorzystaniu rezonansu magnetycznego, okazało się, że najbardziej kreatywne pomysły pojawiają się u osób wypoczętych. Mózg w stanie odpoczynku uruchamia sieć tak zwanego trybu domyślnego, który przetwarza zarówno nowe, jak i stare informacje jednocześnie, co jest niemożliwe, gdy jesteśmy przemęczeni.

A może sami zauważyliście, że najlepsze pomysły przychodzą po relaksującym weekendzie albo na spacerze, albo w czasie obserwacji czegoś w ciszy czy też tuż po dobrze przespanej nocy.

Spróbuj czasem zwolnić, by dać szansę kreatywności na przebudzenie się. Możesz w tym czasie oddać się na przykład pisaniu, co również ma zbawienny wpływ na nasz stan umysłowo-emocjonalny. A o tym w artykule Zapisywanie swoich myśli – sposób na odnalezienie wewnętrznej równowagi.

https://www.nationalgeographic.com/science/phenomena/2010/10/06/brain-default-mode/

https://blogs.scientificamerican.com/beautiful-minds/the-neuroscience-of-creativity-a-q-a-with-anna-abraham/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *