Menu Zamknij

Zajęta nicnierobieniem

Właśnie dostałam smsa, fotka od Małgosi, a na niej ośnieżone pola, droga pokryta białym puchem, domki w oddali, błoga cisza, jakby świat stanął na chwilę w miejscu. A jak jest z Twoim światem? Zatrzymuje się by złapać oddech, posłuchać ciszy, czy wiruje niczym wprawiony w ruch bączek?

Jesteśmy w ciągłym pędzie  – stojąc w kolejce odpowiadamy na smsy,  w drodze do pracy słuchamy radia, robiąc kanapki, rozmawiamy przez telefon, a wolnej chwili przeglądamy media społecznościowe. Czyżby wszystkich ogarnęła wielozadaniowość?

Przede wszystkim dręczą nas wyrzuty sumienia przed stratą czasu, przed tym, że się nie realizujemy, na domiar tego odczuwamy strach przed nudą. Często mamy bardzo niską tolerancję na nudzenie się i nic nierobienie. Boimy się myśli, które wtedy napływają,  pustej przestrzeń z którą nie wiemy co zrobić. Chcąc ją jak najszybciej zapełnić, biegniemy z punktu A do punktu B , wypełniamy kolejne wytyczne i zadnia. Działamy bez wytchnienia, jakby nasze życie składało się jedynie z celi do zrealizowania. I często jak ten chomik na kółku… dalej i dalej – tylko dokąd? Tylko po co? I gdy tak pędzimy dalej, do przodu, to w końcu zauważamy, że i nasze baterie się wyczerpują, a wysiłek włożony w zadanie  nie zawsze jest równy efektom. A i nawet wtedy, gdy jest możliwość odpoczynku, zastanawiamy się, czym ten czas zapełnić – siadamy wtedy przed telewizorem albo włączamy facebooka.

Ciekawe jak ludzie egzystowali wcześniej bez smartfonów? Pamiętam, że kiedyś było więcej przebywania z innymi, czekania…  Mam wrażenie, że straciliśmy umiejętność komunikowania się sami ze sobą, bycia spójnym. Zatraciliśmy umiejętność zwaną sztuką myślenia, koncentracji, uważności.  A taki stan jest bardzo potrzebny zarówno do regeneracji, jak i do obudzenia kreatywności. A co by się stało, gdyby tak po prostu popatrzeć przez okno, zapatrzeć się na drzewo, czy chmurę?

Jeśli jednak czujesz, że po daniu sobie czasu na nic nierobienie, będą Cię dręczyć wyrzuty sumienia, to poczytajcie o  badaniach  Marcusa Raichle’a, neurobiologa z Washington University, który skanując obszary mózgu studentów rozwiązujących zadania matematyczne oraz w stanie całkowitego relaksu udowodnił, że mózg pracuje bardzo intensywnie również wtedy, gdy nic nie robimy. W czasie relaksu uruchamiane są zupełnie inne partie mózgu, niż przy myśleniu zadaniowym i owe partie wyłączają się w momencie, gdy wracamy do trybu zadaniowego.

Japońscy uczeni pod przewodnictwem Hikaru Takeuchi badali szybkość myślenia i tworzenia niekonwencjonalnych rozwiązań. Również i tutaj wykorzystując rezonans magnetyczny,  okazało się, że najbardziej kreatywne pomysły pojawiają się  wśród osób wypoczętych. Mózg  w stanie odpoczynku uruchamia sieć tak zwanego trybu domyślnego, który przetwarza zarówno nowe jak i stare informacje jednocześnie, co jest niemożliwe, gdy jesteśmy przemęczeni.

A może sami zauważyliście, że najlepsze pomysły przychodzą po relaksującym weekendzie, albo na spacerze, albo obserwując bawiące się dzieci, czy też tuż po przebudzeniu.

Przekonany? Ja tak. Od dziś każdego dnia będzie półgodzinne nicnierobienie. O wynikach dam znać niebawemJ  A może już ktoś z Was próbował?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *