Kim jest mój wewnętrzny krytyk

Kaktusy poukładane jeden przy drugim powodują, że wspólnie się ranią, tak jak wewnętrzny krytyk, którego komentarze mogą nas ranić. Kolce kaktusa mają wpływ na roślinę obok, albo są naszym niesprzymierzeniem, chronią, albo odwrotnie ograniczają, hamują.

Wewnętrzny krytyk na moim wystąpieniu

 Czy jest tu wewnętrzny krytyk? Tak? Nie? Kim on jest? Jaki ma na nas wpłw?

Wyobraź sobie, że debiutujesz na scenie. To Twoje dziecięce marzenie, które właśnie się spełnia. Pomimo początkowego stresu wszystko idzie dobrze. Czujesz pozytywny odbiór ze strony publiczności. Wszyscy słuchają Cię z zaciekawieniem i reagują śmiechem we właściwych momentach. „Jest dobrze” – myślisz w duchu. Na koniec gromkie brawa. Nie spodziewałeś się, że ci tak gładko pójdzie. Czujesz się spełniony i doceniony.

Kurtyna opadła, światła zgasły. Ty wracasz do domu, analizując po drodze to, co się tego wieczora wydarzyło. Z minuty na minutę w twojej głowie pojawia się coraz więcej wątpliwości: 

  • ” a może powinienem był mówić wolniej”
  • „chyba za dużo gestykulowałem” 
  • „na koniec przedstawienia zamiast się uśmiechnąć, wykrzywiłem twarz w dziwnym grymasie.”

 I tak początkowe zadowolenie z siebie ustępuje niepewności. Niedawny występ ponownie rozgrywa się w Twojej głowie. Tyle że teraz słyszysz podszepty: 

  • „ten pan w trzecim rzędzie wyglądał na znudzonego i niezadowolonego
  • „na pewno każdy zauważył plamy od potu pod pachami”.

Najsurowszy ze wszystkich głosów świata – nasz wewnętrzny krytyk.

Kim jest wewnętrzny krytyk ? Skąd się wziął? Dlaczego nam to robi?

Rozwijał się przez lata. Najpierw słysząc komunikaty od naszych rodziców:

  •  uważaj, 
  • nie idź tam, 
  • zostaw to, 
  • ja Ci pomogę.

Takie słowa mogły sugerować, że nie damy sobie rady. Potem pojawiało się ocenianie nas i naszego zachowania, wskazujące na niedociągnięcia, nieadekwatność, były też porady i zalecenia: musisz”, „powinieneś”. 

Intencją tych przekazów było zapewnienie nam bezpieczeństwa, ochrona przed wstydem, porażką, niedopasowaniem społecznym. Rodzicom zależało, abyśmy byli lubiani i akceptowani.

Tak było kiedyś. Tylko to kiedyś ma swój głos również i teraz. Przenieśliśmy je do obecnego czasu i teraz ostrzega, gani, ocenia. To On – Pan Wewnętrzny Krytyk mówi Ci, że bez sensu podchodzić do osoby, która wpadła Ci w oko, bo na pewno się zbłaźnisz, że nie warto się odzywać, bo cię wyśmieją, albo zawalczyć o siebie, bo i tak nic nie wskórasz. 

Również za jego sprawą wewnętrznego krytyka rezygnujesz z różnych pomysłów, które pojawiają się w Twojej głowie. To on twierdzi, że nie warto szukać lepszej pracy albo starać się o awans, bo przecież to dla Ciebie za wysokie progi. To on sprawia, że nie zabierasz głosu w dyskusji, bo na pewno inni wiedzą lepiej i niepotrzebnie się ośmieszysz.

Sami jesteśmy swoimi największymi krytykami. Bez przerwy jest obok nas ktoś, kto wkrada się w nasze myśli, w których gani nas i osądza. Monitoruje i dewaluuje każdy nasz krok, wpędzając nas w poczucie winy i wstydu, w konsekwencji również prowadzi niekiedy do depresji i nałogów.

Wewnętrzny krytyk – co z nim zrobić?

Pomysł, by pozbyć się go zupełnie, jest kuszący, ale po pierwsze to niemożliwe, a po drugie nie warto. Taka wewnętrzna zdrowa autoanaliza, zastanawianie się, co poszło nie tak i co należy poprawić, przyczynia się do naszego rozwoju. To dzięki niemu nie pakujemy się w niebezpieczne sytuacje i potrafimy ocenić korzyści i straty. Jest czymś w rodzaju wewnętrznego hamulca, który skłania nas do zatrzymania się i zastanowienia. Chociaż wewnętrzny krytyk kojarzy się negatywnie, paradoksalnie powstał po to, by nas wspierać.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, byśmy nie oddali mu całkowitej kontroli nad sobą. Należy dążyć do tego, by nasz wewnętrzny krytyk stał się naszym sprzymierzeńcem. Bo to, co kiedyś Ci służyło i Cię chroniło, teraz może być zbędnym balastem.

 On ciągle chce, aby było

  •  nam wygodnie, 
  • bezpiecznie

Mówi nam abyśmy nie próbowali, nie ponosili porażek,  abyśmy się nie wyróżniali i dostosowywali, by mieć gwarancję pełnej akceptacji. Tyle że to zamyka nas w bezpiecznej strefie komfortu.

Kaktusy rosnące obok siebie. Mimo kolców nie ranią się, rosną wspólnie i są swoimi sprzymierzeńcami.

Wewnętrzny krytyk – jak z nim pracować

Przede wszystkim poznaj swojego go, posłuchaj, co mówi. Przez kilka dni zapisuj wszystko to, czym cię obdarowuje twój wewnętrzny krytyk.

 Kiedy już masz gotową listę, to każde zdanie uzupełnij notatkami:

  •  kto jeszcze tak do Ciebie mówił
  • kiedy to stało się dla Ciebie ważne. 

Pod jego głosem zwykle kryją się opinie, oczekiwania naszych bliskich, społeczeństwa, dlatego obserwuj swojego wewnętrznego krytyka z ciekawością, ale i dystansem.

Nie walcz z nim, ale też nie gódź się na wszystko, co mówi. Niektóre komunikaty są zbyt raniące i na te warto uważać. Jeżeli w głowie usłyszysz znajome “jestem taki głupi” albo “niczego nie osiągnę” to spróbuj przypomnieć sobie te chwile, w których chciałeś się poddać, a jednak udało Ci się dokończyć podjęte już działanie. Wypisz na kartce swoje pozytywne cechy, sukcesy, których jesteś autorem, i czytaj to w chwilach zwątpienia. Jeżeli jest to dla Ciebie trudne, poproś o pomoc bliskich, na pewno usłyszysz od nich wiele wzmacniających słów na swój temat.

Skuteczna praca z wewnętrznym krytykiem polega bardziej na przyglądaniu się mu, świadomości jego wpływu i współpracowania z nim. Tutaj mogę przydać się asertywne metody pracy. O asertywności możesz przeczytać w artykule: „Do asertywności pierwszy krok„. Warto też pracować nad poczuciem własnej wartości. Tu z pomocą może przyjść dedykowany wpis: „Jak budować poczucie wartości”.

Twoje życie przypomina trochę spektakl w teatrze. Na niektóre rzeczy nie masz wpływu, ale to, jak poradzisz sobie ze swoimi myślami, zależy tylko od Ciebie.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zawartość artykułu

Ta strona korzysta z plików cookie, korzystając z niej zgadzasz się na ich wykorzystanie. Więcej informacji.